Pomoc domowa

W czasach, gdy zdecydowana większość osób pracuje zawodowo, gdy żyjemy w ciągłym pośpiechu, bardzo często zapominamy albo najzwyczajniej w świecie nie znajdujemy chwili na „ogarnięcie” naszej domowej przestrzeni, nie mówiąc już o czasie wolnym, kiedy wreszcie możemy zregenerować własne siły. Naprzeciw domowym kłopotom wychodzą gosposie.

Choć kilka lat temu zatrudnienie pomocy domowej wydawało się luksusem dostępnym tylko dla tych najbogatszych, dziś staje się czymś normalnym i zaczyna funkcjonować na porządku dziennym. Zwyczaj zatrudniania gosposi do pomocy przy domowych porządkach najbardziej rozpowszechnił się oczywiście w dużych miastach, takich jak Warszawa, Wrocław, Kraków czy Poznań, gdzie liczba ofert pracy dla pomocy domowych wynosi kilkanaście procent ( w Warszawie za to prawie 40%).

Kim jest polska gosposia? Zazwyczaj jest to młoda kobieta do 30 roku życia (często studentka) mieszkająca w dużym mieście, która pracuje i „dorabia” sobie jako pomoc domowa lub studiuje i pracuje dorywczo, żeby zarobić na czesne i pokryć koszt samodzielnego życia w mieście.

Przyszłe gosposie zazwyczaj szukają pracy na własną rękę, zatrudniają się (często niestety na czarno) odpowiadając na prywatne ogłoszenie bądź pracują w ramach agencji oferującej swoim klientom usługi z zakresu pomocy domowej. Agencji tego typu jest mnóstwo, a fakt, że wciąż ich przybywa na rynku pracy świadczy tylko o popularności korzystania z usług wykwalifikowanych gosposi.

Pensje oferowane gosposiom wahają się nawet od 6 do 15 zł za godzinę. Zarobki różnią się głównie w zależności od regionu. W stolicy gosposie mogą liczyć na ponad 13 zł za godzinę, zaś nie tak daleko od centrum, bo w Łodzi, już tylko na 10 zł. Dużym plusem jest jednak fakt, że właściwie każda dodatkowa czynność wykraczająca poza te „prace obowiązkowe” (odkurzanie, mycie podłóg itp.), tak jak chociażby mycie okien czy prasowanie, jest naliczana dodatkowo.

Dobrze zorganizowana pomoc domowa przynosi korzyści i rezultaty nie tylko finansowe (osobie oferującej swoje usługi), ale i osobie wynajmującej. Dla zapracowanych z pewnością wyspecjalizowana gosposia to przecież skarb! Warto więc w kontekście niekoniecznie mile widzianych nadchodzących porządków wiosennych pomyśleć o takim komfortowym dla wszystkich rozwiązaniu.

Opublikowano Z rynku pracy | Otagowano , | Komentarze są wyłączone

Mobbing a praca

Zjawisko mobbingu często bywa niezauważone albo lekceważone. Czasem okazuje się, że jeśli jakieś konkretne zachowanie nie wykracza poza nasz całkowicie subiektywny system wartości, to je akceptujemy, bez względu na to czy może być krzywdzące dla drugiej osoby. Czym właściwie jest mobbing w pracy?

Mobbing ma silne podłoże psychologiczne. Najogólniej mówiąc mobbingiem nazywamy systematyczne psychiczne prześladowanie jakiejś jednostki przez inną jednostkę bądź całą grupę przy jednoczesnej zgodzie lub obojętności pozostałych.

Mobbing może przyjmować wiele postaci. Może być to szantaż emocjonalny, mający na celu „złamanie” drugiej osoby, wzbudzenie w niej poczucia winy albo upokorzenia, poniżenia, poczucie wykluczenia z grupy.

Mobbingiem będzie także zastraszanie współpracownika bądź podwładnego objawiające się nie tylko w postaci pogróżek czy zachowań agresywnych, ale także kontrolowania pracy wykonywanej przez daną jednostkę, zlecania zadań przewyższających jej kompetencje lub takich, które te kompetencje zdecydowanie zaniżają.

Mobbing to negatywne wyróżnianie jednostki spośród grupy, nie przyznawanie jej premii, nagród, nie udzielanie publicznych pochwał w porównaniu do jednoczesnego faworyzowania pozostałych członków zespołu.

Mobbing może mieć niebagatelne znaczenie dla poniżanej jednostki. Prowadzi do wielu zaburzeń psychicznych i psychosomatycznych, wyniszcza emocjonalnie. Na mobbingu jednak nie traci tylko i wyłącznie ofiara, ale cała grupa, która takie działania uskutecznia. „Mobberzy” stają się przecież członkami zdegenerowanej grupy o silnie zaburzonych relacjach społecznych, często nie potrafią później poradzić sobie w innym otoczeniu, niż to, do którego się przyzwyczaili.

Nie można jednak zapominać, że każdy z nas jest inny. Czasem zachowania, które przez jednych uznane by były za całkowicie normalne, przez innych są traktowane jako pretekst do oskarżenia o mobbing. Pamiętajmy, jeśli jakieś działania naszych współpracowników czy przełożonych nas zaniepokoją, porozmawiajmy z nimi o tym, tłumienie naszych emocji czasem może okazać się najgorszym z wyjść w takiej sytuacji.

Mobbing to bardzo złożone zjawisko i właściwie w zależności od struktury i charakteru relacji w każdej firmie będzie się prezentować inaczej. Najważniejsze jednak, aby zawsze przeciwdziałać ewentualnym konsekwencjom już w momencie kiedy zauważymy jakieś pierwsze niepokojące symptomy potencjalnych zachowań mobbingowych.

Opublikowano Z rynku pracy | Otagowano | Komentarze są wyłączone

Awans w pracy

Niektórzy z nas już z góry zaplanowali sobie swoją ścieżkę kariery i nie ma bynajmniej w niej miejsca na spędzanie połowy swojego życia na jednym i wciąż tym samym stanowisku. Chcemy piąć się w górę, a największą motywacją dla nas jest awans w pracy. Tylko jak go osiągnąć? Jakimi umiejętnościami musimy się wykazać, aby osiągnąć nasz upragniony cel?
Po pierwsze już teraz, pochodząc do sprawy jak najbardziej obiektywnie, starajmy się zaobserwować jak prezentuje się nasze stanowisko z perspektywy prosperowania całej firmy. Czy wykonuję swoją pracę rzetelnie? Czy dzięki swojej kreatywności i sumienności faktycznie przyczyniam się do jej sukcesu? Czy chętnie angażuję się w nowe projekty, czy jestem kreatywny i traktuję interesy firmy jak swoje własne?
Jeśli na większość pytań odpowiesz twierdząco, to znaczy, że jesteś gotowy przynajmniej podjąć walkę, bo awans w pracy to z pewnością nie spoczywanie na laurach, a dawanie z siebie jeszcze więcej niż dotychczas.

Choć mamy do czynienia z awansami różnej maści, to najbardziej charakterystyczny i odczuwalny jest awans pionowy czyli przenoszący nas na wyższe w hierarchii stanowisko. Niekoniecznie jednak taki awans wiąże się z jednoczesnym podniesieniem płacy, czasem tylko i wyłącznie z prestiżem i co za tym idzie niestety większą odpowiedzialnością. Na to też powinniśmy być przygotowani.
Nie zawsze też firma, w której pracujemy daje nam możliwość awansu. Taką ewentualność też powinniśmy zawsze brać pod uwagę, najlepiej jednak taką sytuację wybadać już podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

Jeśli przemyślałeś wszystkie za i przeciw i wciąż marzysz o jak najszybszym awansie, to pamiętaj: kreatywność, efektywność, kontakty z innymi pracownikami, umiejętność przewodzenia i motywowania pozostałych zawsze będą w cenie. Przede wszystkim jednak postaraj się udowodnić, że to Tobie, a nie Twojemu współpracownikowi upragniony awans się należy.

Opublikowano Porady | Komentarze są wyłączone

Kac w pracy

Jak informują media, policja znowu w okresie świątecznym, od piątku do poniedziałku, zatrzymała ponad 1500 nietrzeźwych kierowców. Alkohol, jak powszechnie wiadomo, nie musi tylko i wyłącznie powodować zagrożenia na drodze, bo w atmosferze poświątecznej częstym jego skutkiem może być najzwyczajniej „syndrom dnia wczorajszego”. Do czego może doprowadzić kac w pracy?

Wiadomo, że dobry pracownik to wydajny pracownik, taki, który pracuje szybko, sprawnie i efektywnie. Nie trudno się domyślić, że osoba cierpiąca na tzw. zespół abstynencyjny będzie pracowała zdecydowanie mniej efektywnie od osoby, która jest wypoczęta i w pełni sił.

Z pewnością osoby pracujące fizycznie, podejmujące prace na wysokościach, jako pracownik budowlany czy właśnie jako kierowca mogą stwarzać już realne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla swoich współpracowników, klientów czy dla innych przypadkowych osób.

Jak walczyć z „syndromem dnia wczorajszego”? Na pewno najlepiej byłoby w ogóle dzień wcześniej nie doprowadzić się do takiego stanu, aby na drugi dzień go przeżywać. Jeśli już taka sytuacja nastąpiła, to lepiej zastanowić się nad skorzystaniem z przysługującego nam urlopu na żądanie.

Z drugiej jednak strony wciąż powtarzające się urlopy na żądanie mogą wzbudzić podejrzenia u naszego pracodawcy, doprowadzić do frustracji, a w efekcie do utraty przez nas pracy. Dbający o wizerunek swojej firmy pracodawca nie pozwoli sobie przecież na to, by zatrudniać w swojej firmy mało odpowiedzialne osoby, a niestety tego typu „nagłe sytuacje” o braku odpowiedzialności pracownika mówią najwięcej.

Wniosek zarówno w atmosferze poświątecznej, jak i w ogóle, jest jeden: najlepiej unikać korzystania z dobrodziejstw iście „trunkowego” spędzania wolnego czasu, przynajmniej w tygodniu, a ewentualne szaleństwa zostawić sobie na wolny weekend. Skorzysta na takiej decyzji nie tylko nasz szef, ale przede wszystkim nasza praca i my sami.

Opublikowano Porady | Otagowano | Komentarze są wyłączone

Idealny stażysta

Od czegoś trzeba zacząć. Wiedzą o tym ci, którzy już od dawna pną się po szczeblach kariery, a także ci, którzy licznie przybywają na targi pracy, aby znaleźć miejsce, którym potencjalnie mogliby się zainteresować w momencie wyboru tej pierwszej ścieżki rozwoju. Przy wyborze stażu kierujemy się często renomą firmy, nie zastanawiając się czy na pewno nadajemy się do pracy akurat w tym przedsiębiorstwie. Co zrobić aby okazać się idealnym stażystą?

Po pierwsze chęć i tempo uczenia się. Na staż przychodzimy po to, by nauczyć się czegoś nowego, by zdobyć pierwsze doświadczenie. Ważne jest też, aby właśnie na stażu po raz pierwszy nauczyć się wykorzystywać zdobytą na studiach – niestety głównie teoretyczną wiedzę – w praktyce.

Po drugie kreatywność, która właściwie może okazać się największym atutem stażysty. Młody, chętny do pracy, z głową po brzegi naładowaną pomysłami, może wyróżniać się na tle innych pracowników, którzy przyzwyczajeni już do codziennej rutyny, mogą najzwyczajniej w świecie nie zauważać tych najbardziej oczywistych błędów.

Po trzecie zaś podejmowanie własnej inicjatywy. Nikt oczywiście nie oczekuje od stażysty, że nagle samodzielnie stworzy nową genialnie sprawdzającą się strategię marketingową firmy. Z drugiej strony jednak nikt nie chce zatrudnić w przyszłości osoby, której trzeba będzie codziennie wyznaczać plan dnia, ponieważ sama nie będzie w stanie wymyślić sobie żadnego kreatywnego działania.

Po czwarte punktualność i solidność w wykonywaniu powierzonych zadań. O ile zazwyczaj dynamizm w pracy jest bardzo mile widziany, o tyle czasem warto poświęcić na jakieś zadanie więcej czasu i być pewnym, że zostało wykonane naprawdę dobrze. Nikomu przecież nie uśmiecha się nieustanne poprawianie błędów popełnianych przez wiecznie rozkojarzonego i niechlujnego stażystę.

Zadowolony pracownik to pracownik, który dbając o interesy firmy prowadzi ją do sukcesu. Można by uznać, że to samo tyczy się dobrego stażysty, jakby nie patrzeć potencjalnego dobrego przyszłego pracownika. Z pewnością do osiągnięcia statusu idealnego stażysty przybliży go jego zaangażowanie i zapał do pracy. Najważniejsze jest przecież nastawienie, a reszta jakoś sama się ułoży!

Opublikowano Porady | Otagowano | Komentarze są wyłączone

Tatuaż w pracy

Do pewnego okresu w naszym życiu, do niektórych kwestii podchodzimy dość frywolnie. Nasze podejście zmienia się w momencie, w którym okazuje się, że nasze niewinne i często podjęte pod wpływem emocji decyzje, mogą mieć wpływ na nasze dorosłe już życie. Dylematy pojawiają się na przykład wśród posiadaczy tatuaży planujących swoją przyszłą karierę zawodową…

To, że zmieniają się trendy, a co za tym idzie, praktyki uskuteczniane przez konsumentów, jest sprawą dość oczywistą. Dziś tatuaż nie dziwi. Powoli najrozmaitsze malunki na ciele przestają być utożsamiane z modą więzienną czy typową dla mieszkańców slumsów. Popularyzują je chociażby artyści i to niekoniecznie ci, po których posiadania takowego malunku moglibyśmy się spodziewać.

Świadomość mieszkańców globu ulega zmianie. Trendy pojawiające się w modzie przekładają się także na inne dziedziny naszego życia, choćby pracę. Wiadomo, rynek pracy ulega ciągłym zmianom. Zmienia się nie tylko charakter wykonywanej pracy, ale i też bardzo często stosunek pracodawców do potencjalnych pracowników. Posiadanie w tym przypadku tatuażu wciąż może wydawać się jednak kwestią sporną. Jak donosi internetowy dziennik The Guardian, którego wnioski z kolei przytacza serwis gazetapraca.pl, liczba zabiegów usuwania tatuaży w samej Barcelonie wzrosła aż o 81 %. Z czego to wynika? Podobno w szczególności z oczekiwań pracodawców. Posiadacze tatuażu chociażby w obawie przed dyskwalifikacją podczas rozmowy rekrutacyjnej, decydują się na jego usunięcie.

Jak to wygląda w Polsce? Podobno nie tak drastycznie. Rekruterzy twierdzą zazwyczaj, że posiadanie tatuaży przez potencjalnego pracownika firmy, a już zwłaszcza tych skrzętnie ukrytych, nie jest dla nich żadną przeszkodą. Poza tym Polacy, jeśli już zdecydują się na usunięcie malunku, to zazwyczaj robią to z zupełnie innych powodów, niż tych związanych z opinią pracodawcy. Najczęstszą motywacją jest zazwyczaj znudzenie malunkiem albo chęć usunięcia go ze względu na pewne personalne zmiany w życiu.

Niemniej jednak, trzeba zaznaczyć, że nie każda firma może być tak otwarcie nastawiona do swobodnego wyrażania siebie za pomocą różnego rodzaju ozdób na ciele. Firmy same decydują jaki wizerunek pragną budować na zewnątrz i wewnątrz organizacji. W zależności od branży, a i nawet od widzimisię konkretnego pracodawcy, poziom tolerancji tatuaży będzie się wahał.

Czy powinniśmy przejmować się jak „nasze ozdoby” wpłyną na naszą karierę zawodową? Niestety trudno w ogóle odpowiedzieć na to pytanie. Najpierw lepiej zastanówmy się, czego my sami spodziewamy się po naszym przyszłym pracodawcy, a dopiero później najlepiej skonfrontujmy nasze mrzonki z rzeczywistością.

Opublikowano Porady | Otagowano | Komentarze są wyłączone

Lepszy pewny fach w ręku

Coraz częściej słyszy się, że wiele osób po skończeniu szkoły zawodowej ma dziś pewny fach w ręku, pracę od zaraz, a na dodatek nieźle płatną. W przeciwieństwie do osób z wyższym wykształceniem, które w trakcie studiów przyswoiły głównie wiedzę teoretyczną, absolwenci szkół zawodowych bogaci w przeróżne praktyczne umiejętności, nie muszą martwić się o swoją przyszłość.

Co więksi pesymiści twierdzą, że przyczyni się to do masowej rezygnacji ze studiów wyższych. Czy tak będzie? Wątpliwe. Niemniej jednak nie można nie odnieść wrażenia, że takie zjawisko może przyczynić się do tego, że szkoły zawodowe i oferowane przez nie kursy staną się dodatkowym źródłem zdobywania doświadczenia dla absolwentów szkół wyższych. Zamiast korzystać ze szkoleń biznesowych, część osób z wyższym wykształceniem będzie mogła skorzystać z kursów przyuczających do zawodu dającego konkretne umiejętności: masażysty, fryzjera, a i pewnie mechanika samochodowego (jeśli tylko któryś z kandydatów będzie wykazywał właśnie takie predyspozycje).

Na dodatek, Ministerstwo Edukacji Narodowej już we wrześniu planuje wprowadzić nowelizację dotyczącą właśnie zmian w kształceniu zawodowym. 24 lutego Minister Edukacji Narodowej Krystyna Szumilas podpisała rozporządzenie zmieniające wcześniejsze rozporządzenie w sprawie warunków, sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy szkół publicznych.

Jedną ze zmian będzie grupowanie zawodów wg kwalifikacji. Przykładowo, jeśli do tej pory uczniowie mieli do dyspozycji wybór konkretnej ścieżki rozwoju (planowali szkolić się z zakresu umiejętności koniecznych do wykonywania zawodu malarza-tapeciarza), to aby uzyskać dyplom, bądź co bądź pokrewnego zawodu – kafelkarza, musieli ukończyć zawodówkę po raz drugi. Po wprowadzeniu nowelizacji, wystarczy, że uczniowie skończą szkołę raz, a w ramach uzyskania uprawnień do obu specjalności, zdadzą wyłącznie dwa osobne egzaminy końcowe.

Zdobywanie praktycznego doświadczenia całkowicie odmiennego do tego, które zdobyło się do tej pory, może być tylko czynnikiem wzbogacającym dla osoby, która takiego działania się podejmie. Z drugiej strony nie można zapominać, że dodatkowe osoby to dodatkowa konkurencja dla osób już wykonujących zawody będące obiektem zainteresowań przyszłych absolwentów. Miejmy tylko nadzieję, że i w tym przypadku nie będziemy musieli zmierzyć się z kolejną falą strajkowiczów…

Opublikowano Z rynku pracy | Otagowano | Komentarze są wyłączone

Zawody koncesjonowane

W mediach wrze ostatnio od debaty na temat zawodów regulowanych. Zwolennicy deregulacji cieszą się z decyzji rządu, ponieważ wreszcie zawody tak obwarowane do tej pory różnymi licencjami i egzaminami, staną się dla wszystkich dostępne. Oponenci sprzeciwiają się takiemu działaniu, gdyż uważają je za wysoce niesprawiedliwie w stosunku do tych, którzy kiedyś musieli poświęcić mnóstwo czasu i pieniędzy, żeby takie licencje zdobyć. Kto ma rację?

W pierwszej transzy deregulacji poddanych zostanie kilkadziesiąt wyselekcjonowanych zawodów, w tym między innymi profesje takie, jak: adwokat, komornik, radca prawny, ale także doradca zawodowy, przewodnik turystyczny, pilot wycieczek, bibliotekarz czy taksówkarz.

W przypadku niektórych zawodów zmiany wymogów będą zdecydowane. Przykładem może być zawód przewodnika turystycznego miejskiego, do wykonywania którego należało udowodnić niekaralność za przestępstwa popełnione w związku z wykonywaniem zawodu, móc pochwalić się średnim wykształceniem, odbyć specjalistyczne szkolenia oraz zdać egzamin przed komisją egzaminacyjną powołaną przez marszałka województwa. Po deregulacji nastąpi całkowita likwidacja wymogów do wykonywania zawodu przewodnika turystycznego, obowiązywać będzie tylko konieczność udowodnienia niekaralności.

Choć korzyści płynące z deregulacji są oczywiste: otwarty rynek, rozwój gospodarki, zmniejszenie bezrobocia, to trudno dziwić się tym, którzy oprócz jasnych stron takiej decyzji, widzą też negatywy. Ci, którzy o „wejście” do zawodu regulowanego starali się kilka lat temu musieli zmierzyć się z obostrzeniami przeróżnej natury, nierzadko wydając na tę przyjemność sporą część swojego majątku lub zaciągając kredyty. Dziś wszystko ma się zmienić. Niestety w praktyce oznacza to dla nas pojawienie się kolejnych strajków, a dla klientów usług oferowanych przez osoby reprezentujące „pokrzywdzonych pracowników zawodów regulowanych”, utrudnienia w związku z ich otrzymywaniem.

Gdyby dokładnie przyjrzeć się różnego rodzaju reformom wprowadzanym zarówno w naszym kraju, jak i za granicą, zawsze znajdą się oponenci i zwolennicy proponowanego programu. Podobnie rzecz się miała z wprowadzaniem Nowej Matury czy nawet z likwidacją handlu na Stadionie Tysiąclecia w Warszawie. Nie da się jednak pogodzić interesów wszystkich, a kadry rządzące mając na uwadze dobro i rozwój naszego kraju, teoretycznie starają się wybrać mniejsze zło.

Rozwiązania dogodnego dla obu stron, na razie, ze świecą szukać. Osobom postawionym po obu stronach barykady należy życzyć chyba jedynie powodzenia w dążeniu do osiągnięcia wyznaczonego celu. Jak tu jednak sprawić, by pogodzić ze sobą tak sprzeczne interesy. I jakie działanie w tej sytuacji jest słuszne? Tutaj nie pozostaje nic innego, jak oddać głos organom decyzyjnym…

Opublikowano Zawód | Otagowano | Komentarze są wyłączone

Ilość czy jakość? – języki w pracy

To, że znajomość języków bezapelacyjnie wpływa na naszą konkurencyjność na rynku, jest niezaprzeczalnym faktem. Od lat najpopularniejszym językiem zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców jest język angielski. Z czasem jednak znajomość jednego języka okazała się nie wystarczająca. Jakich języków warto uczyć się dziś?

Angielski wciąż jest na topie. W końcu właśnie ten język stał się współczesną łaciną, językiem powszechnie rozumianym i wykorzystywanym w międzyludzkiej komunikacji. Przez to także umiejętność sprawnego posługiwania się angielskim przestała być czymś nadzwyczajnym. Język angielski naturalnie stał się drugim językiem każdego państwa. Ze świecą szukać dziś osoby, która choć w minimalnym stopniu nie będzie w stanie porozumieć się z inną osobą w tym właśnie języku.
Pracownicy chcący osiągnąć sukces odgórnie zostali zatem zmuszeni do zaakceptowania uniwersalności angielskiego i rozpoczęcia intensywnej nauki drugiego języka. Pytanie brzmi: nauka którego z języków będzie strzałem w dziesiątkę?

Niemiecki i rosyjski to języki, których jako fakultatywnych uczyliśmy się w szkole podstawowej i liceum. Dziś zostały wyparte przez francuski i hiszpański. Stąd domniemać można, że nauka chociażby rosyjskiego będzie dobrym pomysłem. Poza tym warto pamiętać, iż po wstąpieniu Polski do Unii, staliśmy się jako państwo zewnętrzną granicą UE z Rosją, czyniąc tym samym siebie pośrednikiem między interesami Zachodu i Wschodu.

Do języków cieszących się ostatnio ogromną popularnością należą języki egzotyczne, zwłaszcza te dalekowschodnie: chiński czy japoński. Choć ofert pracy dla lingwistów ukierunkowanych właśnie na tę stronę świata jest wciąż niewiele, to z drugiej strony warto zwrócić uwagę na fakt, iż wciąż cierpimy na niedobór specjalistów ze znajomością tych właśnie języków. Nastawienie na egzotykę będzie więc również postrzegane jako coś pozytywnego.

Kluczowym pytaniem jednak w kwestii poznawania i wykorzystywania języków obcych zarówno w biznesie, jak i w życiu prywatnym jest pytanie o to, która z wartości, ilość i jakość, jest współcześnie tą priorytetową? Czy wystarczy na rozmowie kwalifikacyjnej pochwalić się znajomością egzotycznego języka, by mieć przewagę nad pozostałymi kandydatami?
Pojawiające się ostatnio oferty pracy wskazują jednak, że dziś w cenie są poligloci. Znajomość dwóch języków obcych jest czymś zwyczajnym. Konkurencyjni na rynku stajemy się wówczas, gdy w naszym CV znajdą się przynajmniej trzy języki obce opanowane w stopniu co najmniej bardzo dobrym. Niemniej jednak zapewne będzie to też zależeć od specyfiki branży i firmy, w której staramy się znaleźć zatrudnienie.

Znajomość języków obcych jest jednym z podstawowych kryteriów oceny umiejętności potencjalnych pracowników. Nie można przecież nigdy lekceważyć potęgi skutecznej komunikacji. Nie zapominajmy też o tym, że przy znajomości zarówno kilku języków obcych, jak i tych języków, których znajomością mogą się pochwalić jedynie nieliczni, z pewnością nasza „wartość rynkowa” rośnie.

Opublikowano Porady | Otagowano , | Komentarze są wyłączone

Idealne stanowisko według Maslowa

Praktycznie każdemu z nas zdarza się narzekać na swoją pracę. Mało jednak kto zastanawia się nad tym, co leży u podstawy naszych problemów. Bardzo często wynikają one z niedopasowania naszych oczekiwań do faktycznie realizowanego przez nas działania. Może warto się chwilę nad tym zastanowić…

Potrzeby pracownika bardzo często wynikają z jego osobowości  predyspozycji zawodowych. Psycholodzy często odwołują się do hierarchii potrzeb prezentowanej przez piramidę Maslowa. U jej podstawy leżą potrzeby fizjologiczne. Ich zaspokojenie jest właściwie warunkiem dalszej egzystencji człowieka. Podobnie prace dorywcze czy sezonowe, które podejmują zazwyczaj studenci czy osoby uczące się, przeważnie nie zaspokajają wyższych potrzeb człowieka. Nie ważny jest tu prestiż wykonywanej pracy, kluczowe stają się finansowane korzyści, przeważnie niewielkie, ale pozwalające „przetrwać” na podstawowym poziomie. Realizują w ten sposób swoje najważniejsze potrzeby, samorealizację leżącą u szczytu piramidy Maslowa, odstawiając tym samym na dalszy plan.

Następna w kolejności w piramidzie potrzeb amerykańskiego uczonego znajduje się potrzeba bezpieczeństwa. Osoby, dla których bezpieczeństwo jest kluczowe, doskonale sprawdzają się w pracy pewnej, stałej, nie wiążącej się z ryzykiem. Zazwyczaj są to osoby lojalne, zrównoważone, które wolą wykonywać zadania zlecone im przez zwierzchnika, niż sami podejmować inicjatywę. Osoby takie dobrze sprawdzają się jako pracownicy fizyczni i wykonawcy.

W przypadku potrzeb przynależności będą to osoby towarzyskie, łatwo nawiązujące kontakty, poszukujące zrozumienia i akceptacji. Tacy kandydaci idealnie sprawdzą się w pracy zespołowej przy realizacji konkretnych projektów czy pracy administracyjnej.

Osoby szukające uznania to osoby sprawdzające się na stanowiskach kierowniczych. Wielu psychologów twierdzi, że osoby, których potrzeby odwołują się właśnie do tej grupy, to osoby o wielu cechach negatywnych: poszukujące dominacji, nie liczące się ze zdaniem współpracowników. Być może idealną alternatywą dla takich osób będzie prestiżowa, ale praca w pojedynkę.

Wreszcie osoby samorealizujące się. Są to perfekcjoniści, osoby elastyczne, ciekawe świata, nastawione na nowości, idealnie potrafiące dostosować się do otoczenia. Tacy kandydaci nie powinni mieć problemu ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy. Doskonale sprawdzą się zarówno w pracy freelancera, jak i wysokiej klasy specjalisty etatowego.

Choć potencjalnie każdy z nas zmierza ku tym najwyższym potrzebom, które są spełnienieniem wszystkich naszych pragnień i aspiracji, to mimo wszystko wielu z nas woli zatrzymać się na bezpiecznym progu, niż brnąć dalej w nieznane. Czas zastanowić się do której grupy należymy my sami…

Opublikowano Porady | Otagowano | Komentarze są wyłączone