Dziś niestety można już tylko pomarzyć o tym, że nasza pierwsza praca będzie naszą ostatnią. Dla tych, którym od zawsze marzyła się ciepła bezpieczna posadka, nieustanne rotacje mogą sprawić nie lada kłopot. Jeśli jednak zostaliśmy już postawieni w sytuacji bez wyjścia, kluczową kwestią okazuje się wybór takiej firmy, w której choć potencjalnie zagrzejemy miejsce na dłużej. Jak to sprawdzić? Wystarczy zapytać rekrutera!
„Z jakich powodów odchodzą pracownicy z Państwa firmy?” oraz „Jaki staż pracy mają poszczególne osoby z działu?” to jedne z pierwszych i najistotniejszych pytań, jakie powinniśmy zadać przyszłemu pracodawcy. Uzyskane odpowiedzi dadzą nam wgląd nie tylko do wymagań stawianych przez przełożonego, ale i nakreślą zarówno atmosferę w pracy, jak i możliwości rozwoju, jakie firma oferuje swoim podopiecznym. Co właściwie może zaoferować nam firma, z której co drugi pracownik zwalnia się rzekomo z „powodów osobistych”?
Kolejne pytania powinny dotyczyć właśnie nakreślenia potencjalnej ścieżki rozwoju. Jeśli zrobienie kariery zawodowej jest jednym z naszych priorytetów, powinniśmy się upewnić czy firma ułatwi nam osiągnięcie zamierzonego celu czy raczej nam to utrudni. „Jakie są możliwości awansu?”, „W jakich sytuacjach przysługują pracownikowi premie?” to pytania, które udowodnią czy pracodawca preferuje męski typ organizacji (konkurencję, silną hierarchizację, „wyścig szczurów”) czy też kobiecy (dba o swoich zaufanych pracowników, stawia na współpracę i lojalność). Pracodawca, dla którego efektywność pracy nie będzie mierzona ilością „podstawionych nóg współpracownikowi”, na pewno nagrodzi w przyszłości najbardziej lojalnego pracownika.
Nie zaszkodzi z pewnością także zapytać o atmosferę w pracy. Nikt nie wątpi w to, że decyduje ona nie tylko o naszym samopoczuciu, ale i wydajności. Poza tym praca jest właściwie naszym drugim domem. Nawet najbardziej stabilna i rozwojowa praca w zestawieniu z nieprzyjemną atmosferą może nie mieć najmniejszego znaczenia.
Niestabilność niekoniecznie musi oznaczać wieczne bezcelowe zakotwiczanie się w miejscach przejściowych. Jeśli każda kolejna praca będzie dawała nam tyleż samo satysfakcji, co istotnego doświadczenia, to z pewnością ewentualne rotacje przestaną być dla nas koszmarem. O tym jednak zdecydujemy my sami. Nie bójmy się zadawać pytań, jeśli tylko one pomogą nam w dokonaniu właściwego wyboru.